Czy to początek końca monopolu Apple?

Together
2 min readMar 29, 2021

--

13 sierpnia stało się coś czego nikt się nie spodziewał. Pierwszy raz w historii ktoś odważył się sprzeciwić hegemonii Apple w świecie aplikacji.

Twórcy Fortnite (Epic Games) świadomi konsekwencji wprowadzili wewnętrzny system płatności omijając 30% “cło” nakładane na każdą aplikację, którą możecie pobrać w App Store. Byli świadomi, bo tego samego dnia kiedy Apple wyrzucił ich za to ze swojej platformy, pozwali firmę prowadzoną przez Tima Cooka zarzucając jej praktyki monopolisty oraz zamieścili w sieci ten film.

Dla większości obserwatorów historia w tym miejscu się kończy. Można oczywiście pośmiać się z celnego wypunktowania Apple przez Epic (Orwellowski 84), ale ja myślę, że mamy tu do czynienia z czymś większym.

Od lat twórcy najbardziej popularnych aplikacji głośno sprzeciwiają się praktykom firmy z Cupertino. Podnoszą w tej dyskusji nie tylko 30% haracz, jaki na każdego (bez względu na to jakie przychody generuje) ta firma nakłada, ale też utrudnianie wyszukiwania bezpośredniej konkurencji. Tego flagowym przykładem może być choćby Spotify i Apple Music.

To co daje Apple taką pewność siebie w tym sporze (w przeciwieństwie do Google, który też zablokował Fortnite w swoim sklepie z aplikacjami) to fakt, że są jedyną możliwą drogą, by Twoja aplikacja pojawiła się na ich urządzeniach.

Co jeśli Epic Games ze swoją bazą graczy (ponad 350 mln) okaże się wystarczająco duży, by zachwiać status quo? Czy pójdą za nim inne firmy?

Wyobraźmy sobie taki scenariusz. Wojnę na przeczekanie. Czy młodzi klienci, którzy zastanawiają się nad zmianą smartphona nadal będą wybierać urządzenia z jabłkiem, jeśli nie będzie na nim gry z ich od lat budowaną postacią lub apki do muzyki, na której nie ma kolekcji ich audio?

Przy okazji warto dodać, że teraz ta wojna toczy się właśnie o umysły użytkowników. Jak w każdej historii musi tu pojawić się narracja kto jest dobry, a kto zły. Epic już zaczął pracować na miano Robin Hooda obniżając ceny w swoim sklepie o (tadam tadam) 30%, pokazując tym samym Apple jako tego, przez którego ty drogi graczu płacisz więcej.

Podsumowując. To pierwszy tak odważny atak na dotychczas nie wzruszone Apple. Myślę, że nie bez znaczenia w tej historii mają także 40% udziały chińskiej firmy Tencent w Epic Games.

Na pewno warto z uwagą przyglądać się rozwojowi wypadków, bo my, klienci, mamy tu największe znaczenie. No właśnie, a Wy po której stronie tego konfliktu się opowiecie?

Rafał Opaliński jest autorem tego artykułu. Jest Startegiem w agencji TGTH.

--

--

Together

We are the new type of consultants: rather problem solvers than abstract thinkers. Our mission is to solve emerging challenges brought forth by the Digital Age.